Posty

Wyświetlanie postów z 2018

Zrodzony z chaosu, czyli skąd ten I-Go?

Obraz
W mym warsztacie zapanował chaos! Mam ostatnio sporo roboty, a to nie sprzyja regularnej i przemyślanej pracy nad Projektami Niedokończonymi. Jednak tak, jak to było przy niemieckim szkrabie, coś tam sobie dłubię na boku, żeby się oderwać. No i tym sposobem kolejny napoczęty model wypadł z szuflady (co mi przypomina, że obiecałem ostatnio o niej napisać - ale to następnym razem) i dostał układ jezdny. Kolejny wytwór polskiego IBG Models, tym razem już z regularnej linii dla "prawdziwych" modelarzy. ;) Japoński przedwojenny I-Go jest czołgiem, do którego mam jeszcze większą słabość, niż do innych "Japończyków". A że IBG wydało go już w pięciu wersjach, bardzo możliwe, że nie jest to ostatni czołg tego typu na blogu. Przy okazji, jest też w końcu dostępny w normalnej sprzedaży model Fine Molds w 1:35 (wcześniej był tylko jako dodatek do czasopisma w Japonii, albo w wersji z jakimiś mangowymi panienkami i różowym malowaniem ;O ). Ale to pieśń przyszłości. ...

Potrójne oszustwo, czyli Panzerkampfwagen III.

Obraz
-Co to za model robisz? Kiedy go kupiłeś? -Noo jakieś trzy miesiące temu... -A nie miałeś, przypadkiem, nie kupować już nowych modeli? -Ale ja kupiłem czasopismo, a nie model... *** Tym właśnie sposobem oszukałem Lubą i siebie. A trzecie z tytułowych oszustw? Oszukałem Was, drodzy czytelnicy. Poniższego modelu nie było na liście tematów, nad którymi "wolno" mi pracować. Nie miałem takiego zamiaru, ale sam pchał się pod klej! Ale po kolei: Jest to model z pierwszego numeru czasopisma World at War, skierowanego na rynki zachodnie, ale model jest produkcji polskiego IBG Models. W stopce czasopisma widnieje angielskie wydawnictwo oraz IBG, ale poziom angielskiego tekstu każe zdecydowanie sądzić, że nie pisał go Anglik ;D , więc bardzo możliwe, że całość powstaje w Polsce.   Kupiłem z ciekawości jak wygląda efekt takiej międzynarodowej współpracy. Niemieckie czołgi nie są na pewno moim ulubionym modelarskim tematem, ale doświadczenia z innymi modelami IBG nal...

Chi-ha w lakierni!

Obraz
Nie mam dziś dużo do pokazania, ale chciałem odnotować fakt rozpoczęcia prac malarskich. ;) Chi-ha i jej rozliczne kółka trafiły do lakierni i położyłem podkład na układ jezdny i kratki nad silnikiem, ponieważ po zakończeniu montażu dostęp do tych okolic będzie mocno utrudniony. Poza tym zacząłem operacje na linie. Plastikowa lina jest dość umowna. Zastąpię ją metalową, ale niestety uchwyty trzeba odciąć i uratować. Prace w toku. Pochwalę się jak uda mi się wygrać tą walkę. ;)

Dużo drobnej dłubaniny i niezły efekt, czyli Chi-Ha - cześć III.

Obraz
Na przestrzeni ostatniego tygodnia dłubałem sobie z doskoku różne detale, ale dziś zamknąłem pewien etap i jest o czym pisać. :) Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego postu, udało się zamknąć kadłub. Nigdy nie zrozumiem, czemu instrukcje w wielu modelach sugerują, żeby najpierw przykleić wszystkie detale do obu połówek kadłuba, a dopiero w ostatnim kroku złożyć to do kupy. Pomysł iście idiotyczny! Bardzo łatwo byłoby coś urwać, trudniej docisnąć sklejane połówki, trudniej poprawiać niedoskonałości na łączeniach. Zrobiłem po swojemu, przyklejając tylko to, co naprawdę potrzeba. Całkiem czołg już przypomina!   Czekałem trochę z tym zamknięciem, żeby się upewnić, że najpierw wykorzystam lepszy dostęp do niektórych miejsc. Projektant nie uwzględnił na przykład części zamykających od dołu sponsony. Profesjonaliści używają do takich celów plasticardu, ale ja gdzieś posiałem w mojej jaskini kawałek, który kiedyś kupiłem, więc do łatania użyłem sztywnego kartonu. I tak tego nie b...

Lufa na pokuszenie.

Obraz
Uległem pokusie i postanowiłem wzbogacić model o metalową lufę i linę do holowania. Nabyłem poniższy zgrabny zestawik rodzimego producenta za całkiem niewygórowaną cenę.   Po rozpakowaniu czym prędzej chciałem przekonać się jak lufa będzie się prezentować po zamontowaniu, więc zamiast sprzątać mieszkanie, skleiłem wieżę. :)    Będę musiał jeszcze uciąć element łoża, który w modelu jest odlany razem z lufą i go dokleić,  ale to jak już posprzątam. Odebrałem też z kiosku parę książek z Allegro, w tym poniższy tytuł: Jak pewnie zdążyliście się zorientować, książka traktuje o innym czołgu, ale Ha-Go też już czeka rozgrzebany w pudełku. ;) Są w niej zdjęcia Ke-Nu, czyli Ha-Go z wieżą Chi-Ha, więc już się zdążyła przydać jako materiał referencyjny przy montażu pierścienia tylnego karabinu w wieży. W następnym poście pewnie zamknę kadłub!

Chi-ha i jej kółka.

Obraz
Stało się! Dobrze, że zastrzegłem w pierwszym poście wyjątek, bo właśnie nad nim rozpocząłem pracę. Miałem malować Goliathów do Necromundy, ale chwilowo mi się ta gra przejadła. Nie bardzo też miałem wenę na projekty z poprzedniego postu, więc skorzystałem z furtki w postaci podarowanego modelu. :) Jak już pisałem jest to szybkoskładalna Tamiya, więc nie przewidując problemów rzuciłem się w wir części podwozia. Wyciąłem dużo kółek. Poniżej część już posklejana. Podoklejałem też części zawieszenia do wanny. Liczba elementów minimalna jak na czołg w 1/35, a wygląda niczego sobie. Wyczytałem, że ten model zadebiutował w 1976 roku, a naprawdę nieźle się broni. 40 lat temu to musiało być słówkowane arcydzieło. I przymiarka górnej części kadłuba. Będzie dobrze! Muszę czym prędzej coś pokończyć, bo jak mam nie rozgrzebywać nowych modeli, jak w zapowiedziach takie cuda:

Nadejszła wiekompomna chwila!

Obraz
Dzień dobry! Za dość czyniąc żądaniom Wolnego Narodu Grochowskiego, niniejszym inauguruję działalność Brutalnego Bloga. Ma on stanowić dziennik mych modelarskich podróży, ciesząc oko postronnych, a mnie motywując do kończenia projektów niedokończonych. Forma może jeszcze ewoluować, ale w tym momencie mam pomysł na trzy typy wpisów: -codzienne raporty z postępu prac, pełniące funkcję motywacyjną i porządkującą dalsze plany; -dokładniejsze opisy "jak coś zrobiłem" (nie nazwę tego opisami technik modelarskich, bo brzmi zbyt poważnie); -galerie ukończonych projektów (oby); Slayout też będzie pewnie jeszcze dopracowywany, jak czas pozwoli. Na razie chodziło o to żeby ruszyć! Dokładniejszym planom poświęcę pewnie kolejny wpis, ale na poniższym zdjęciu widać modele nad którymi ostatnio pracowałem. Idea jest taka, żeby nie ruszać nic innego z mych przepastnych zbiorów, dopóki nie ukończę któregoś z tych. Pewnie nie jest najlepszym pomysłem ustanawianie wyjątków, natych...