Dużo drobnej dłubaniny i niezły efekt, czyli Chi-Ha - cześć III.
Na przestrzeni ostatniego tygodnia dłubałem sobie z doskoku różne detale, ale dziś zamknąłem pewien etap i jest o czym pisać. :) Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego postu, udało się zamknąć kadłub. Nigdy nie zrozumiem, czemu instrukcje w wielu modelach sugerują, żeby najpierw przykleić wszystkie detale do obu połówek kadłuba, a dopiero w ostatnim kroku złożyć to do kupy. Pomysł iście idiotyczny! Bardzo łatwo byłoby coś urwać, trudniej docisnąć sklejane połówki, trudniej poprawiać niedoskonałości na łączeniach. Zrobiłem po swojemu, przyklejając tylko to, co naprawdę potrzeba. Całkiem czołg już przypomina! Czekałem trochę z tym zamknięciem, żeby się upewnić, że najpierw wykorzystam lepszy dostęp do niektórych miejsc. Projektant nie uwzględnił na przykład części zamykających od dołu sponsony. Profesjonaliści używają do takich celów plasticardu, ale ja gdzieś posiałem w mojej jaskini kawałek, który kiedyś kupiłem, więc do łatania użyłem sztywnego kartonu. I tak tego nie b...